Nie zmieniaj

nie-zmieniaj

Co on/ona robi? Dlaczego siebie krzywdzi? Po co kolejny rok tkwi w tak toksycznym związku? Dlaczego nie zmieni tej znienawidzonej pracy? Czemu znów się obżera? Co jej to da, że opowiada wszystkim o swoim problemie zamiast coś zmienić w życiu? Dlaczego o siebie nie dba? Jak to możliwe, że kolejny raz wchodzi w ten sam schemat i tego nie widzi?

Zadajesz sobie te i podobne pytania na temat kogoś z twojego bliskiego otoczenia, na kim ci zależy? Komuś kto teoretycznie cię słucha, przytakuje, wyraża wdzięczność za udzieloną radę, a potem dalej tkwi w starym? Wkurza cię to? Irytuje? Doprowadza do szału? Osłabia? Zniechęca?

Ty chcesz dobrze, ta osoba to wie, mówi że też chce i nic.

Wiesz dlaczego tak się dzieje?

Bo każdy żyje tak, jak w danym momencie potrafi najlepiej. Człowiek zmienia się jedynie wtedy gdy czuje się wystarczająco silny i ma przekonanie, że mu się uda. Gdy jego wiara we własne możliwości jest zbyt słaba, nie podejmie wyzwania, gdyż nie wierzy, że to się uda, nie widzi dla siebie szansy, brakuje mu wiary, że wytrwa, boi się że zadanie go przerośnie i tylko się zbłaźni przed sobą i ludźmi, na których mu zależy. Po co ma się ograniczać, wypocić, natrudzić, mobilizować skoro zna siebie i wie, że to nic nie da?

Tak długo jak tkwi w oporze, ma poczucie, że panuje nad swoim życiem. Przecież zawsze może podjąć decyzję o zmianie i to będzie JEGO/JEJ DECYZJA. A, że dni mijają i jej nie podejmuje…, cóż… tu jest miejsce na wypisanie miliona wymówek, ale nie o tym jest ten post.

W ten pokrętny sposób osoba dorosła dowodzi swojej niezależności i samostanowienia.

Przy kwestii prób zmieniania kogoś warto jeszcze wspomnieć jedną z zasad fizyki, która brzmi: nacisk rodzi opór. Czym bardziej próbujesz na kogoś wpłynąć, tym większy opór dostaniesz w zamian. To odruch.

W takim razie, co możesz gdy tak bardzo zależy ci na czyjejś zmianie? Uszanować wybór, którego ta osoba dokonuje, wzmacniać jej wiarę w siebie i pokazywać swoją postawą, że można inaczej.

Tylko aż tyle.

Ściskam, Martyna