Kłopoty z odmawianiem

klopoty-z-odmawianiem

Czy masz wrażenie, że odmawianie to spory problem dla obu stron? Nikt nie lubi usłyszeć „NIE” i mało kto potrafi „NIE” z siebie wydusić. O co tu chodzi?

Powody są dwa.

Pierwszy, dla którego jest tak ciężko, jest mylna interpretacja odmowy. Gdy słyszysz „NIE” uważasz, że to przeciwko tobie. Czujesz odrzucenie, negację twojej postawy, odmowę, która przekreśla twoje starania, pomysły i dobre chęci.

Drugi, to forma wyrażania odmowy. (O tym przygotuję osobny wpis.)

Odmowa nie jest przeciwko tobie.

Odmowa nie jest o tobie.

Odmowa nie neguje twoje świata, podejścia, starania.

Odmowa to sygnał, że druga strona ma potrzebę zaopiekowania się sobą. Odmowa nie jest o tobie, zawsze jest o osobie, która tej odmowy udziela.

Chcesz by twoje potrzeby były szanowane, dlaczego więc tak trudno zaakceptować fakt, że druga osoba ma dokładnie tą samą potrzebę co ty?

A gdy ty odmawiasz, to robisz to po to, żeby zrobić komuś przykrość, czy dlatego, że myślisz o sobie?

Ale zaraz, czy wolno myśleć o sobie?

Samolub, samochwała, egoistka, jedynaczka, narcyz. Co jeszcze przychodzi ci do głowy, gdy na pierwszym miejscu stawiasz siebie?

Taaaak…

Żeby więcej nie pomyśleć o sobie w ten sposób (co z pewnością ułatwi ci ochronę własnych granic i swobodniejsze używanie słowa „NIE”) zapamiętaj, już na zawsze, że nie jesteś w stanie zaopiekować się drugą osobą, dopóki twoje potrzeby nie są zaspokojone. Inaczej: nie dasz komuś czegoś czego sama nie masz. Albo tak jak słyszysz podróżując samolotem: maskę tlenową zakładamy najpierw sobie, potem dziecku.

Dlaczego tak?

A jak prosto z serca podać szklankę wody komuś, gdy sama usychasz z pragnienia? Jak zarekomendować kogoś na stanowisko pracy, gdy sama nie jesteś zadowolona ze swojej? Jak z wdzięcznością zaproponować pomoc, gdy sama nie wiążesz końca z końcem? Jak z uwagą kogoś wysłuchać, gdy czujesz się ignorowana?

"Niewyrażone emocje nigdy nie umierają. Zostają zakopane żywcem, aby powrócić później w znacznie gorszej postaci." - Zygmunt Freud.

Gdy w miejsce udawania, naginania i zaprzeczania własnym potrzebom wstawisz „NIE” pozostaniesz w zgodzie ze sobą. Nie zgromadzisz w sobie całej masy złych myśli, które prędzej czy później znajdą swoje ujście i istnieje duża szansa, że zostaną wymierzone w osobę, której wcześniej nie umiałaś odmówić.

I jeszcze jedno:

Może ci się wydawać, że jeśli będziesz dla wszystkich dobra, pomocna i uległa, to będą cię kochać i w końcu dostaniesz, czego potrzebujesz. To pokłosie warunkowej miłości, w atmosferze której wzrasta 99% społeczeństwa. Prawda jest inna: świat nie szanuje ludzi, którzy nie szanują sami siebie. Spróbuj, na początku może być dziwnie, sztucznie, nienaturalnie. Nieważne. Różnicę poczujesz od razu, a po jakimś czasie szacunek do siebie stanie się nieodzownym elementem twoich decyzji. Bycie prawdziwym procentuje.

Powodzenia,

Martyna

Ten materiał ma charakter edukacyjny i rozwojowy. Nie zastępuje psychoterapii ani interwencji kryzysowej. Jeśli jesteś w kryzysie - poszukaj profesjonalnej pomocy.